Royal dessert.

O czym trąbiły wczoraj wszystkie media?
Oczywiście o ślubie. Tak, o TYM ślubie mówię 😉
Iście bajkowy i niesamowity. Pięknie ubrany i wygrany.
Szczerze mówiąc, karoca zrobiła na mnie wrażenie. Takie ach.. Patrząc na to wszystko, przeszywały mnie dziwne uczucia. Być może znalazła się kszta zazdrości. Po dogłębnym przeanalizowaniu perspektyw na ich dalsze życie, wolę zostać w swojej dziurze i nie martwic się o to, czy dobrze trzymam telefon w ręce. Oczywiście życzę im dużo szczęścia!

Darzę ogromną sympatią Royal Family 🙂
I w ogóle całe Zjednoczone Królestwo.
I tak wczoraj…
Deser, który robię od dawna, nareszcie dostał imię! 😀

Przygotowałam go z M z powodu nadmiernej ilości mascarpone w lodówce.
Poszperałam w pokoju i znalazłam uroczą telephone box. Później pomajstrowałam przy szyi i london bus dopełnił kadr 🙂

Dzień był taki..
Royal dessert

300g mascarpone
2 jajka
50g cukru waniliowego (nie z paczki)
ew. esencja waniliowa ok.pół łyżeczki (jeśli używamy zwykłego cukru)

Jajka sparzyć.
Oddzielić żółtka od białek.
Białka roztrzepać i napowietrzyć (mają być delikatne i leciutkie).
Dodać powoli cukier i ucierać.
Pojedynczo wrzucać żółtka.
Gdy masa będzie jednolita i gładka, zmniejszyć obroty i wtoczyć mascarpone.
(Jeśli używamy esencji, wlewamy ją teraz)
Mieszać do uzyskania aksamitnego kremu.

Smacznego!

Dziękuję Wam, że tu jesteście! :*

Pozdrawiam,
Praline