SONY DSC

Pisanie i deser towarzyszący.

Najbardziej lubię pisać kiedy jestem sama. Sama w pokoju z czterema ścianami, z drewnianym łóżkiem i białą wykrochmaloną pościelą. Sama przy dużym drewnianym stole z wazonem tulipanów albo róż, w zależności od promocji w czerwono-żółtym dyskoncie. Zatapiająca się w otulającej ciszy i porannym świetle poranka. Lubię też samotność turystyczną, pociągowo-autokarową, kiedy pomino natłoku ludzi dookoła, nie muszę z nikim rozmawiać ani ładnie się uśmiechać. Nade wszystko luksusem w tym wypadku jest wolne miejsce obok. Nie od wczoraj i przedwczraj z uporem maniaka rezerwuję bilety tylko te przy oknie. Własny i niepodzielny kąt na kilka godzin. I głowę można oprzeć!

To w ciszy i skupieniu na jednym pracuje mi się najlepiej, żaden multitasking. W ciszy myśli i otoczenia, w ulubinym dresie i z otwartym oknem. Albo w płaszczu i ostatniej ulubionej z ulubionych ganatowej koszuli w ciapki. Wtedy układam w głowie potencjalne dialogi z dziećmi i ich rodzicami, listę zakupów, tworzę pomysły na posty, których w mózgowej szufladzie z napisem „blog” jest mnóstwo. Przelanie z przestrzeni bliżej nieokreślonej na litery w komputerze zajmuje mi tyle czasu ile niektórym sprawom przebycie drogi z głowy do serca. A jak powszechnie wiadomo jest do najdłuższa droga we wszechświecie.

SONY DSC

Łudzę się często błędnym na wskroś przekonaniem, że najpierw muszę/powinnam przeczytać głęboki i szeroki internet, wszystkie obserwowane blogi, znaleźć inspirację i namierzyć potencjale plagiaty. Guzik prawda! I to guzik z pętelką!

Uczynienie z pisania czegoś ważnego okazuje się metodą najlepszą. Ważne jest jedzenie, spanie i sami wiecie co. A tego nie zdaża mi się odłożyć na dłużej niż 40 minut. Żeby wygrać trzeba grać. Żeby wydawać trzeba zarabiać. Żeby pisać trzeba pisać. EUREKA!

Nie byłabym sobą, gdyby tak ważnej czynności nie towarzyszyło coś pysznego. Pokochałam małe słoiczki, które idealnie porcjują słodycz. Nieodzownym do rzetelnej pracy jest deser. A po pracy deser z każdym, kto zdąży złapać pełny słoiczek.

SONY DSC

 

Deser jogurtowo-kokosowy z czekoladą, miodem i granatem

  • 200ml jogurtu naturalnego
  • 100ml mleczka kokosowego
  • 1 duży granat
  • 3 łyżki miodu (nieskrystalizowanego)
  • 1 opakowanie kamyczków czekoladowych Delecta
  • 1 opakowanie kuleczek zbożowych w czekoladzie Delecta

Mleczko i jogurt mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji.

Małe słoiczki uzupełniamy do połowy masą jogurtową, posypujemy obficie czekoladowymi kamyczkami, dopełniany masą jogurtową do 4/5 wysokości naczyń.

Na wierzch wykładamy pestki granatu, polewamy miodem i obficie posypujemy kuleczkami zbożowymi.

Można jeść od razu lub wcześniej schłodzić.

Smacznego!

Pozdrawiam,

Praline

Piecz... ot tak... prosto z serca!