SONY DSC

Obdarzyć się szczerością i miłością.

Co robię gdy mnie nie ma? Gdzie jem śniadanie i śpię?

Choć mam wakacje wstaję o 7 rano. Nie do końca mam internet, a radosne pokrzykiwania dziesiątek Jureczków wypełniają całą przestrzeń dookoła.
I nie jest to kolonia ani obóz przetrwania.

Są mityczne grube mury i betonowa posadzka. Cisza nocy razem z kurantem przechodzi w dzień, o którym przypomina też przenikające poranne słońce.
Kilka razy w roku zamykam się w klasztorze. Czasem sama na parę dni, czasem z innymi, a najczęściej, jak teraz, towarzysząc rodzinom w ich duchowym rozwoju.

Skala zaskoczenia jakie wzbudza taka forma spędzania wolnego czasu popycha mnie do napisania kilku słów poszerzających horyzont.
Zajmowanie się dziećmi na rekolekcjach w grumcie rzeczy nie różni się niczym od pracy w przedszkolu, czy przy domowej gromadce. Trzeba zorganizować czas, wyjść na spacer i plac zabaw, podać drugie śniadanie, odwiedzić tysiąckrotnie łazienkę. Kilka godzin w ciągu dnia przybliża nas do nieba dzięki tym najmłodszym właśnie.
Jest to czas, w którym mówi cisza. Mówi pośród dzieci, co wydaje się zaskoczeniem. Większość Jureczków jest świadomych tego gdzie i po co się znajdują, więc dużo prościej uczyć ich przebywania w ciszy.
Pierwszego dnia bawimy się w „minutkę”, drugiego robimy „dwie minuty dla ptaków”. I tak dzień po dniu dochodzimy do skupienia i wyciszenia. Dzieci wyczuwają odmienność chwili, choć początkowo jest bardzo trudno.

Zaszczytem jest im w tym towarzyszyć. Zaszczytne są prezenty prosto z serca od tych najbardziej nieufnych i nieposłusznych. Lekko zwiędnięta koniczyna czy garść poziomek.
Jesteśmy ze sobą ułamek czasu i ledwo co zdążamy się poznać. Od wychowania są rodzice, ciągle obecni za ścianą.

My możemy, tylko i aż, obdarzyć się szczerością i miłością.

Wielu mówi, że przyjechało „naładować baterie”. Ja studzę swój silnik. Powolną jazdą i regularnym tankowaniem.

TUTAJ

Praline