czerwona lampka sm

Czerwone światło

Żarówek świeci w naszym otoczeniu wiele. Są te najzwyklejsze mieszkaniowe, są samochodowe i uliczne. Białe, żółte i LEDowe. Przyświecają i pomagają w dobrym odbiorze rzeczywistości. Tak jak świece i latarki. Jak świetliki w letnią noc nad jeziorem i blask ognia.

Widzimy światło, którego wypatruje błądzący nieznaną drogą wędrowiec i przestraszony szczur w tunelu.
Oprócz jasności przenikającej materię fizyczną mamy jasność, która spływa na nas „z góry”. Ta przenika myśli i skłania do refleksji. Przybiera różne postaci, pojawia się nagle, może mieć nawet odcienie.
W przypadku niani światło ma często kolor czerwony. Zapala się jak żarówka nad głową Pomysłowego Dobromira i skacze, skacze, odbija się raz po raz.

W tym konkretnym przypadku lampka i jej kolor, podobnie jak w kontekście domów uciech, wiąże się z bliskością. Każdy Jureczek, mniejszy czy większy (choć te pierwsze są szczególnie narażone) bliskości pragnie i jej szuka. Ciepła ramion i pogodnego oblicza. Jeśli tych więcej znajduje u niani niż własnej mamy automatycznym jest, że przywiązuje się bardziej niż powinien, co na dluższą metę zawsze (!) źle się kończy dla obu stron. Zjawiska nie da się uniknąć w przypadku Jureczków, którzy trzy czwarte swojego małego życia spędzają z nianią (tudzież babcią, dziadkiem, ciocią czy wujkiem).

czerwona lampka 2sm

O granicy, której nie wolno przekraczać ciężko dyskutować, bo każdy przypadek jest indywidualny. Relacja i więz z matką, szczególnie na początku życia jest niewyobrażalnie ważna, a o tejże pisało wielu mądrzejszych ode mnie. Zachęcanie do reorganizacji i rozmowa mogą pomóc całej rodzinie. Jeśli oczywiście niania lub rodzice szybko zorientują się, że zaczyna się problem.

Jeśli jej czerwona lampka jest wrażliwa na bodźce, a ona sama trzeźwo myśląca.

Niania też człowiek i przywiązać się może za bardzo (podobnie jak Jureczek). Jeśli szuka pocieszenia i poczucia bycia potrzebną, lepiej nich przygarnie psa ze schroniska i przeanalizuje dogłębnie swoje motywacje.*

Bo o to w tym wszystkim chodzi, żeby „wiedzieć kiedy ze sceny zejść”… nieprzywiązanym.

Pozdrawiam,
Praline