SONY DSC

Pomiędzy sekretarką, a sprzątaczką.

W życiu każdej niani, na samym początku pracy przychodzi określić jej swoje miejsce. Jedne w zakresie swoich obowiązków piorą, gotują, sprzątają. Inne tylko podgrzewają butelki w dziwacznej maszynie, albo gotowe porcje obiadowe wkładają do mikrofali.

Ustalone na samym początku zadania czekające nianię, w miarę upływu czasu ewoluują. Jedne przychodzą inne odchodzą. Głównym tego powodem jest zwyczajne dorastanie dzieci.

Po zerwaniu płaszcza pozorów i wyrzuceniu z listy oczywistych codziennych czynności, niania zaczyna główkować.

Z jednej strony jest tylko i aż służbą (wybaczcie określenie, ale w tym miejscu jest jedynym słusznym); z drugiej, przez swój udział w znacznej części życia domowników staje się samoistnie, na swój indywidualny sposób członkiem rodziny.

Wie kto z kim, kiedy i dlaczego. Orientuje się w drzewie genealogicznym prapradziadków i dalekich krewnych. Zna całą garderobę i zawartość szafek w kuchni. Chodzi do tej samej łazienki, ma swoje kapcie, a czasem nawet małą półkę w szafie. Z biegiem czasu niania zaczyna słuchać o problemach i codziennych sprawach. Załatwia sprawunki na mieście i wspólnie pije herbatkę „po pracy”.

Dochodzi jednak czasem do sytuacji, w której to niedogadana para rodziców próbuje przeciągnąć ją na swoją stronę, albo żali się na współmałżonka (ewentualnie partnera). Wtedy niania powoli zaczyna czuć się jak sekretarka. Brakuje je tylko pomalowanych paznokci i nienagannej garsonki.

Miejsce, które zajmujemy Drogie Nianie i rola jaką pełnimy wymaga od nas, wielkiej odpowiedzialności za swoje słowa i zachowania. Za to co słyszymy. Wymaga dyskrecji i bezwzględnej szczerości. Nade wszystko wymaga dystansu, o który nieraz ciężko, i bezstronności.

Zawsze bardzo cieszę się z zaprzyjaźnienia z (bądź co bądź) pracodawcami. Ciesz się i Ty, Droga Nianiu.

Nie może tylko niania zapomnieć, że jej miejsce, choć jest w samym środku, znajduje się za barykadą.

Praline