Chłodnik agresotowo-kokosowo-ogórkowy

Lubicie dziwne i niecodzienne połączenia?
Spróbujcie tego chłodnika. Upały chyba ustały, lecz nigdy nie jest za późno na coś zimnego i pysznego!
Ekspresowe zakupy, ekspresowe przygotowanie, ekspresowy post i powolne delektowanie się każdym smakiem po kolei.
Moja kolejna oda do agrestu.
Idealnie wyważone smaki, równomiernie i spójnie po sobie następujące.
Takie proste, a takie niecodzienne i pyszne.
Dla odważnych bardziej i mniej.
Składniki prosto z lodówki.
Chłodnik agrestowo-ogórkowo-kokosowy
przepis znaleziony w sieci, z moimi modyfikacjami
3-4 duże młode ogórki (gruntowe?)
puszka mleczka kokosowego
500g agrestu
1/2 łyżki posiekanego rozmarynu
sól, pieprz do smaku
Agrest obieramy, dusimy z odrobiną wody.
Ogórki obieramy.
Wszystkie składniki miksujemy razem.
Tym, którzy wolą bardziej kremowe zupy, polecam przetarcie chłodnika przez sito.
Podajemy od razu, lub po schłodzeniu w lodówce.
Uwaga! Po zbyt długim czasie spędzonym w chłodziarce, chłodnik może podejść wodą.
A z informacji około kuchennych, zakochałam się w tym panu.
Znacie go?
Udanej niedzieli!
Pozdrawiam,
P.