Rozrywany bochenek.

Z zamiarem upieczenia „rozrywanego bochenka” nosiłam się odkąd go zobaczyłam. Nigdy jednak nie starczyło mi zapału. Myślałam , że potrzebne będą długie godziny na przygotowania, co dodatkowo odwlekało działania.
W końcu nadszedł dzień i wątpliwości się rozwiały.
Czas okazał się krótszy niż myślałam, a precyzja wykonania, w tym przypadku nie jest aż tak istotna.
Potrzebne będzie tylko ciepło. 🙂
Ciepło.
Na zewnątrz jest cieplej.
Cieplej robi się w sercu, gdy oczy widzą malutkie pączusie na drzewach i radosne hiacynty.
Cieplej w kuchni obok piekarnika.
Ciepła potrzebuje ciasto drożdżowe 🙂
Jak na pierwszy raz, uważam, że wyszło całkiem nieźle.
Wiem, że następnym razem ciasto będzie odrobinkę grubsze, dłużej posiedzi w piekarniku i tak bardzo go nie ucisnę.
Oswajam się z nowym wyglądem bloggera i podoba mi się.
Dopiero nie dawno się zdecydowałam, ale jakoś się odnajduję 😉
Podobnie się zrobiło jak na Google Analytics.
 
Rozrywany chlebek
źródło z moimi zmianami
Ciasto:
  • 600g mąki
  • 25g świeżych drożdży (w oryginale suszone)
  • 250ml wody/mleka/piwa
  • 40-50g rozpuszczonego masła
  • 2 jajka
  • łyżeczka cukru
  • odrobina soli
Drożdże rozpuszczamy w 1/3 płynu z cukrem. Odstawiamy na 15 min.
Mąkę przesiewamy razem z solą, jajka roztrzepujemy.
Powoli łączymy w dużej misce wszystkie składniki, do uzyskania zwartego ciasta, konsystencją podobnego do tego na pizzę.
Odstawiamy do wyrośnięcia na ok 40minut w ciepłe miejsce, pod wilgotną ściereczką.
Nadzienie:
  • łyżeczka musztary Dijon
  • łyżeczka chrzanu
  • 2 łyżki rozpuszczonego masła
  • łyżeczka suszonej papryki
  • łyżeczka kremu z gorczycy
  • ok 200g sera żółtego o wyrazistym smaku np. cheddara
Składniki łyżkowe mieszamy do uzyskania jednolitej masy.
Gdy ciasto wyrośnie postępujemy według historyjki obrazkowej TUTAJ 🙂
Przepraszam za takie przekierowanie, ale lepiej bym tego nie zrobiła 🙂
Pieczemy ok 40-50 minut w 180st.
Polecam zostawić do ostygnięcia w piekarniku.
Udanego weekendu Kochani!
Serdeczne pozdrowienia,
Praline