Mess.

Po tygodniu pełnym pięknych i kolorowych obrazków, czterogodzinnego snu, poszukiwaniu prezentów dla bliskich (i samej siebie).. Nieubłaganie wracam do rzeczywistości i nie wiem od czego zacząć.
W miarę odkopałam się ze sterty postów i prania.
Teraz nie pozostaje mi nic innego jak ugotować coś pysznego i  podzielić się z Wami 🙂
W wielkim skrócie relacjonując moją małą-wielką podróż..
  • delektowałam się prawdziwą panną cottą (marzenie nr 3 spełnione;)),
  • zajadałam się lodami i pysznymi cannoli,
  • zadebiutowałam w obrabianiu i gotowaniu ośmiornicy(!!),
  • wycisnęłam litry soku ze świeżych pomarańczy, prosto z drzewa,
  • zrobiłam mnóstwo zdjęć i pierwsze w życiu founde,
  • zobaczyłam to co trzeba zobaczyć,
  • oraz Wenecję wraz z jej zjawiskowym karnawałem,
  • zobaczyłam kuchnię i spiżarnię swoich marzeń,
  • poznałam fantastycznych ludzi,
  • nie kupiłam kolejnej pary butów ani torebki ;),
  • poszerzyłam swoje muzyczne horyzonty,
Sama jeszcze układam wszystko w malutkich szufladkach i zapewne minie trochę czasu aż kompletnie powrócę na ziemię.
Dziękuję Tym, którzy czekali i zaglądali 🙂
Do przeczytania wkrótce!
Pralineps. A teraz jest 5:07 i pomimo, że nie mogę spać, chyba powinnam choć na moment przytulić głowę do poduszki. 🙂

ps2. Sama do końca nie wiem, czy ten tydzień nie był snem..

ps. Powinnam skończyć ‚edytować’ ten post. Jest 5:37.