Człowiek, by żyć potrzebuje nie tylko jedzenia.

Weekend nie upłynął na robieniu przetworów i kompotów. Do tego zabieram się dziś.
Weekend upłynął na zdobywaniu szczytów i chłonięciu wolności..
Na kolekcjonowaniu wspaniałych chwil i przelotnych obrazków..
Zapinaniu kurtki oraz spinaniu policzków podczas śnieżno-lodowej burzy..
Ślizganiu się na błocie..
 Wystarczyły trzy dni, by moja dusza choć trochę nabrała sił.

Domek na Słowacji, który szalenie mi się spodobał 😉

Gerlach- najwyższy szczyt Tatr- widziany z drogi ku schronisku ‚Śląski dom’. 

A to zdjęcie już przy schronisku i widok na Wielicki Staw (1665m n.p.m.)

Giewont widziany z Przełęczy Litworowej, podczas drogi na Krzesanicę (2122m n.p.m.).

Dolina Małej Łąki 🙂 Czyli wracamy coś zjeść 😉

Góry gościły deszczem, mgłą i wilgocią. Jak dla mnie, IDEALNIE! 

 Było pięknie.
Pozdrawiam serdecznie!
Wracam do kompotów 😉
Ps. Pod postami pojawiły się znaczniki ‚Lubię to’ ze strony Ladiva.pl.
Jeśli spodoba Wam się to co napisane i pokazane, kliknijcie, a inni odwiedzający ten portal, będą mieli troszkę ułatwioną drogę do zaglądnięcia tutaj.
Oczywiście, jeśli macie jakiekolwiek uwagi czy przeszkadzają Wam okiekna, dajcie znać, a znikną 🙂

Wasza opinia jest NAJWAŻNIEJSZA!